Moje Work & Life & Dance

wpis w: Bycie sobą, ze sobą | 0

Wystarczyło 60 minut maksymalnego, ekstremalnego potu, 60 minut energetycznej nostalgicznej muzyki, 20 zwariowanych babek tańczących na sali abym na nowo wróciła do siebie. Bym spotkała się sama ze sobą, ten pęd codzienny, ta gonitwa, te tysiące spraw do załatwienia, telefonów do wykręcenia, rozmów do wykonania, zadań zawodowych, domowych, mamowych, żonowych, córkowych i sama już nie wiem jakich jeszcze. Ogarniają mnie, zagarniają mnie, pochłaniają mnie i czasem się gubię, gubię sama siebie.

Te wczorajsze 60 minut wystarczyło na reset i ponowne ON. Na uruchomienie wewnętrznego głosu – tym razem z brzucha… he he (Gabrysia się ucieszy, że brzuch zaczął do mnie mówić a raczej, że ja zaczęłam go słuchać i słyszeć). KOCHAM TANIEC. Bo taniec przywraca mnie samej sobie. Jak nic innego powoduje, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu łączę się sama ze sobą. No i mam teraz mega zagwózdkę, jak to zrobić aby znowu wrócić do tańca. Nie tylko tego, którego używam do prowadzenia warsztatów. Przede wszystkim do tego, który mnie dla mnie samej uruchamia, włączam tryb „trener organizacji czasu” i organizuję przestrzeń na mój dance. Potrzebuję 15 minut … mam zorganizowane…. Od września wracam do tańca! Kochane moje,  wszystko się da. Nawet jak nie ma na coś miejsca. To ono jest, to tylko Wy go jeszcze nie widzicie. Słuchacie szeptów, które nie chcą zmiany i które mówią Wam, że się NIE DA. Wszystko się DA. Chciałam wrócić do tańca i chciałam aby moja córka Amelka miała 2 godziny tańca pod rząd. Bo widzę już, że potrzebuje 2 godzinnego treningu. Niestety jej grupa ma 1 godzinę tańca. Ale po jej grupie jest moja grupaJ ha ha  i będziemy razem. Połączymy jej i moje i zrobi się przestrzeń. Ona będzie miała 2 godziny, ja podczas jej  pierwszej godziny zawiozę syna – Kubę do domu i oddam w ręce taty i wrócę na swoje zajęcia. A Amelka będzie miała wtedy 2 godziny. Razem będziemy sobie z sobą i ze sobą razem.

Cudowne!

Kocham!

Kończę!