Stać w miejscu…nie lubię!

wpis w: Bycie sobą, ze sobą | 0

Porażkę przełykam powoli. Oswajam się z nią jak dzikie zwierzę z człowiekiem.

Porażki budują!

Co z tego, kiedy doświadczenie niepowodzenia boli każdym kawałkiem ciała i duszy. Co z tego, że przepracowane, z wnioskami, budową nowego, teoretycznie zamknięte.

Na poziomie głowy, wszystko jest ok. na poziomi serca boli. Boli czasami tak, że fizycznie zabiera oddech w piersiach. Że bolą mięśnie i brak w nich siły do wstania. To chwilowe, przejściowe…i nie modne.

Powoli idę dalej. Jednak strach do budowy czegoś dalej pozostał. Strach, że popełnię te same błędy. Strach, że sobie nie poradzę, że jestem słaba, niekompetentna.

Do tej pory wszystko, ale to dosłownie wszystko mi wychodziło. Co teraz? Na moich warsztatach Work Life Dance mówię wtedy do moich uczestniczek „Poczuj te emocje, niech one w Tobie pobędą, popracują i zastanów się jak chcesz na nowo zatańczyć ten taniec. Obudź nowe emocje”.

Sęk w tym, że stoję. Czuję, a raczej nie wierzę, że potrafię sama zatańczyć kolejny taniec.

A w związku z tym, że wszystko się dzieje po coś, to i ten stan tez po coś mi jest. Ja tylko jeszcze nie odkryłam po co…

Stoję. No i dobrze. I niech tak będzie.

Postoję, poczuję, poczekam…

Nowy taniec i nowe emocje i nowa siła…przyjdą!